Czy znalazł by się ktoś kto na pytanie – chcesz milion dolarów – odpowiedziałby, że nie? Mniemam że kilka osób by się znalazło. Lecz zdecydowana większość odpowiedziała by że tak , jak najbardziej mogą przejąć ten kapitał. Lecz bardzo wielu ludzi nie rozumie jednej rzeczy – posiadać milion dolarów nie równa się temu, jak to mieć wystarczającą fantazję, by umieć żyć jak milioner. Prościej mówiąc, gdy wyobrażamy sobie życie jako człowiek bogaty, przewijają się w nim obrazki kąpieli w prywatnym basenie, wakacje spędzane w miejscach, o których teraz wyłącznie możemy poczytać w książkach. Książka autorstwa Timothiego Ferrissa, „4-godzinny tydzień pracy” pokazuje, jak ze zwykłego pracownika, ślęczącego w pracy od 8 do 17 przez cały tydzień, można przeistoczyć się w człowieka zarabiającego więcej w miesiąc, niż wcześniej przez rok. Jak do tego doszedł? Pokrótce przedstawię to w tym artykule, będąc świeżo po lekturze jego książki.
„Czy naprawdę koniecznie trzeba pracować jak niewolnik, aby móc żyć jak milioner?”
Timoty Ferriss w swojej książce przedstawia nową kategorię ludzi żyjących po swojemu – określa ich mianem bogatych w zupełnie nowy sposób. To są te osoby, które porzucają plany na daleką przyszłość, i stwarzają sobie luksusowy styl życia w tym momencie. Do tego wykorzystują własną walutę – czas i mobilność. Dalej to określenie oznacza wręcz sztuką projektowania stylu życia. Do kogo ta pozycja jest skierowana? Głównie do osób, które prowadzą w miarę wygodną egzystencję, lecz wykonują pracę, która nie jest spełnieniem ich osobistych marzeń. Autor ma ambicję przedstawić czytelnikowi, jak nasze życie opiera się na zdroworozsądkowych regułach naszego społeczeństwa, które są kruche i umowne. Jego intencją jest pokazanie, że można wydostać się z tego systemu, i żyć na zupełnie innym poziomie niż dotychczas. Główne zaś idee, które mu przyświecają, to mini-emerytury oraz selektywna ignorancja.
„Handel koksem dla przyjemności i zysku”
Jak zmieniłyby się podejmowane przez nas decyzje, gdyby nagle okazało się, że nie ma szans na emeryturę? Gdy nasza przyszłość maluje się w pozytywnych barwach, jesteśmy gotowi odłożyć przyjemności na dalszy plan, i kosztem posiadania tych marzeń, poświęcać się na co dzień w ciężkiej i wymagającej pracy. Lecz gdy z horyzontu zaniknie perspektywa wygodnego życia na emeryturze, nasze siły znikają. Może zatem warto je przemienić w coś realnego już dziś, co przyniesie nam przyjemność od zaraz? Jakie są zatem poszczególne kroki, które należy postawić, aby zdaniem autora, mieć jak najwięcej wolnego czasu, przy możliwie największych zarobkach?
- Przedefiniowanie swojego zdrowego rozsądku, wprowadzając pojęcie eustresu, czyli stresu pozytywnego.
- Eliminacja, dzięki której możemy do kosza wyrzucić dawne metody zarządzania czasem, zyskując możliwość ponad dziesięciokrotnie zwiększonej wydajności w mniejszej jednostce czasu. Co wtedy zyskujemy? Nasz podstawowy kapitał – czas.
- Automatyzacja wszystkich przepływów pieniężnych. Autor wspomina różne metody– wykorzystanie arbitrażu geograficznego, outsourcingu czy też reguł podejmowania decyzji.
- Liberalizacja – ostatni składnik zakłada zmianę sposobu myślenia na bardziej globalny. Celem tego jest uwolnienie się od jednego miejsca zamieszkania, zerwanie więzów naszego myślenia o przywiązaniu do konkretnego miejsca na ziemi.
Poszczególne etapy prowadzą do zmiany trybu i sposobu życia. Definiowanie określa ten moment w życiu, kiedy przestajemy używać zwrotów i określeń utożsamiających nas z człowiekiem, który odracza czas, który będzie poświęcał wyłącznie dla siebie. Jak tego dokonać? Przykładem jest mówienie o pracy – człowiek, który pracuje na swoją emeryturę powie – „chcę pracować, kiedy chcę”, a ten, kto stara się z tego nurtu wyłączyć powie – „chcę unikać pracy dla samej pracy i wykonywać niezbędne minimum w celu osiągnięcia maksymalnych efektów.” Ludzie bogaci w zupełnie nowy sposób, zdaniem autora, różnią się od innych tym, że mają zupełnie inne priorytety i filozofię życiową.
Ludzie bogaci zaliczający się do nurtu który opisuje autor żyją maksymalnie efektywnie. Jak? Dzięki temu, że ich firmy biorą zlecenia tylko od najważniejszych klientów. Wszelkie działalności operacyjne zlecają na zewnątrz. Czas poświęcają na swoje hobby, a wszelkie operacje załatwiają przez internet. Do tego nurtu ludzi można też zaliczyć studentów, którzy wykorzystują chociażby internet do własnego, małego biznesu. Istnieją sposoby zarabiania pieniędzy niewielkim nakładem pracy, pozwalające takiemu młodemu człowiekowi na dość swobodne gospodarowanie czasem.
„Nie potrafię podać niezawodnego przepisu na sukces, ale mogę podać przepis na porażkę: staraj się zawsze wszystkich zadowolić.”
Herbert Bayard Swope,
amerykański wydawca i dziennikarz,
pierwszy zdobywca nagrody Pulitzera
Kwestionowanie utartych reguł i zamienianie niesprawdzających się w praktyce sposobów postępowania swoimi, lepszymi – to kolejna rada autora. Jego przykładem takiej pracy jest jego pierwsza praca zarobkowa po studiach– hurtowe sprzedawanie danych. Barierą w dotarciu do odpowiednich osób była bariera złożona z ludzi strzegących dostępu. Dlatego pracował nie od godziny 9, jak wszyscy, lecz od 8:30, i nie do 18, lecz do 18:30, kiedy sekretarek już nie było po drugiej stronie. Umawiał dzięki temu dwukrotnie więcej ludzi niż jego koledzy z większym doświadczeniem. Czemu? Zakwestionował status quo. Być może i w naszym życiu są takie nieuświadomione złe nawyki, niewykorzystane szanse?
Kolejną rzeczą jest błąd popełniany przez ludzi, którzy utożsamiają emeryturę ze swoim finalnym celem, do którego całe życie dążą. Jednak jak autor przekonuje, emerytura powinna być postrzegana jako ostateczny plan awaryjny, gdyby ziścił się najczarniejszy scenariusz. Utożsamianie celu życia z emeryturą jest błędem, na jaki nie wolno sobie pozwolić. Ale czy powinno się z niej rezygnować? Również nie – każdy powinien mieć odłożony kapitał, to oczywiste. Ale musi ulec przedefiniowaniu nasze spojrzenie na ten czas, gdy już nie będziemy pracować. Emerytura to kapitał zbierany na czas, gdy fizycznie nie będziemy zdolni do cieszenia się z życia.
Zamiast jednej wielkiej emerytury, człowiek bogaty ustala dla siebie tzw. miniemerytury – cyklicznie dając sobie czas na odpoczynek, zorganizowanie wakacji, wyjazd samemu, z dziewczyną czy z rodziną. Człowiek nie może pracować cały czas na jednakowo wysokim poziomie. Dlatego warto pracować w czasie najwyższej energii, a odpoczywać w momencie, gdy jesteśmy już przeciążeni pracą. To najbardziej efektywny system, zdaniem autora.
Podałem jedynie zarys tego, co autor przedstawia na kolejnych stronach swojej książki. Wspomniałem o głównych ideach przyświecające autorowi – mini-emerytury oraz selektywną ignorancję. Czy warto po nią sięgnąć? Z pewnością nie jest dla wszystkich – zawarte w niej informacje są niekiedy mało wiarygodne. Nie każdy uwierzy, że można żyć w taki sposób, jaki został przedstawiony. Lecz warto zobaczyć, jak myśli inny człowiek, który uważa siebie za człowieka wolnego od przeciążającej pracy, który świadomie wykorzystuje swój czas i zarabia pieniądze w sposób, o którym wcześniej nie wiedzieliśmy, że działa.



Jeden komentarz do “Jak żyć chwilą i dobrze zarabiać”
Zostaw komentarz